Rozdział 1 - Wieczna i tymczasowa dharma dżiwy.

Tłumaczenie książki Jaiva Dharma Śrila Bhaktivinoda Thakura
kanhaiyalaldasa
Posty: 82
Rejestracja: czw sie 07, 2008 11:46 am

Rozdział 1 - Wieczna i tymczasowa dharma dżiwy.

Post autor: kanhaiyalaldasa » pt lis 11, 2016 11:15 am

W tym świecie najznakomitszym miejscem jest wyspa Dżambudwipa. Na Dżambudwipie wyjątkową jest kraina Bharata-warsza, a w krainie Bharata-warszy najwznioślejszym miejscem jest Gauda-bhumi. W Gauda-bhumi najbardziej znamienity jest region dziewięciu wysp Śri Nawadwipa-mandala, a w obszarze Śri Nawadwipa-mandali, na wschodnim brzegu rzeki Bhagirathi, znajduje się usytuowana na wieczność, przepiękna osada Śri Godruma.

W pradawnych czasach, wiele osób oddanych praktyce bhadźanu zamieszkiwało różne miejsca Śri Godrumy. To właśnie tu Śri Surabhi, boska krowa ówcześnie wielbiła Najwyższego Pana Bhagawana, Śri Gauraczandrę w swoim własnym kuńdża, w zagajniku osłoniętym od słońca pachnącymi i kwitnącymi pnączami. Niedaleko od tego kuńdża, znajduje się Pradjumna-kuńdża. Tutaj właśnie Śri Premadasa Paramahamsa Babadżi, uczeń śiksza Brahmaczarina Pradjumny, najlepszego spośród towarzyszy Śri Gauraczandry, zamieszkiwał obecnie w kutira (chatce) osłoniętej winoroślami i gęstym listowiem oraz spędzał swój czas będąc nieustannie pogrążonym w boskim zachwycie bhadźanem.

Śri Premadasa Babadżi był wybitnym uczonym, doskonale znającym wszystkie konkluzje śastr. Z pełnym przekonaniem przyjął on schronienie lasu Śri Godrumy wiedząc, że w swojej istocie, jest on nie różny od Śri Nandagrama. Babadżi Maharadża regularnie, każdego dnia intonował dwieście tysięcy świętych imion oraz ofiarowywał setki pokłonów Wisznuitom. Utrzymywał się poprzez przyjmowanie jałmużny od pasterzy krów. Kiedykolwiek znalazł on wolną chwilę od tych zajęć, nie wykorzystywał jej na czcze plotkowanie, ale poświęcał ją na czytanie książki Prema-wiwarta, napisanej przez Śri Dżagadanandę, bliskiego towarzysza Śri Gaurasundary.

W takich chwilach, mieszkający nieopodal Wisznuici zbierali się i słuchali z wielkim oddaniem, jak Babadżi czyta z oczami pełnymi łez. Jakże mogliby nie przychodzić słuchać? Ten boski traktat Prema-wiwarta, jest wypełniony wszystkimi konkluzjami rasa, skondensowanej, płynnej esencji transcendentalnych uczuć. Ponadto, Wisznuici byli zniewalani słodkim i dźwięcznym głosem Babadżiego, który niczym deszcz nektaru, uśmierzał pełen trującego jadu, ogień zmysłowości palący ich serca.

Pewnego popołudnia, po ukończeniu intonowania śri-hari-nama, Babadżi Mahaśaja usiadł w swojej altance osłoniętej pnączami madhawi i jaśminem, zaczął czytać Prema-wiwartę i pogrążył się w oceanie transcendentalnych emocji. Właśnie wtedy podszedł do niego żebrak, będący w wyrzeczonym porządku życia, upadł do jego stóp i przebywał w pokłonie przez dłuższą chwilę. Na początku Babadżi Mahaśaja pozostał zaabsorbowany szczęściem transcendentalnej ekstazy, ale po pewnym czasie, kiedy powrócił do zewnętrznej świadomości, dostrzegł Sanjasina mahatmę leżącego przed nim. Uważając się za bardziej bezwartościowego i mniej znaczącego niż źdźbło trawy, Babadżi upadł przed sanjasinem i zaczął wołać, szlochając: „O Ćajtanjo, O Nitjanando! Proszę bądźcie miłosierni dla tego upadłego nędznika.” Wtedy Sanjasin powiedział: „Prabhu, jestem skrajnie nikczemną i nędzną osobą. Dlaczego przedrzeźniasz mnie w ten sposób?”

Sanjasin wziął kurz ze stóp Babadżiego Mahaśaji i umieścił go na swojej głowie, a następnie usiadł przed nim. Babadżi Mahaśaja zaoferował mu siedzenie wykonane z kory bananowca i siedząc przed nim, powiedział głosem dławionym miłością: „Prabhu, jaką służbę ta bezwartościowa osoba może ci zaoferować?”

Sanjasin odstawił na bok swoją miskę żebraczą i ze złożonymi dłońmi zaczął mówić: „O mistrzu, jestem najbardziej nieszczęśliwą osobą. Spędziłem swój czas w Kaśi i innych świętych miejscach, na analitycznych debatach dotyczących konkluzji tekstów religijnych takich jak sankhja, patandżala, njaja, waiśeszika, purwa-mimamsa i uttara-mimamsa oraz na dogłębnym studiowaniu Upaniszadów i innych śastr Wedanty. Około dwanaście lat temu, przyjąłem wyrzeczony porządek życia od Śri Saccidanandy Saraswatiego. Po przyjęciu kija wyrzeczonego porządku, podróżowałem po wszystkich świętych miejscach i gdziekolwiek bym się nie udał w Indiach, trzymałem się towarzystwa sanjasinów, którzy pozostawali wierni doktrynie Śri Śankary. Z czasem przeszedłem przez pierwsze trzy etapy wyrzeczonego porządku życia – kuticaka, bahudaka i hamsa, następnie osiągnąłem najwyższy status paramahamsy w którym to pozostałem przez jakiś czas. W Waranasi przyjąłem ślub milczenia i zastosowałem się do stwierdzeń, które Śankaraczarja ogłosił jako maha-wakja (główne aksjomaty) Pism Wedyjskich, takich jak: aham brahmasmi, pragjananam brahma i tat twam asi. Jednakże, szczęście i duchowa satysfakcja, których pojawienia się spodziewałem, nie przyszły do mnie.”

Pewnego dnia ujrzałem Wisznuickiego sadhu, który głośno śpiewał o rozrywkach Śri Hari. Otworzyłem swoje oczy i zobaczyłem, że był on skąpany w potokach łez i w ekstatycznym zachwycie, wszystkie włosy zjeżone były na jego ciele. Intonował on drżącym głosem imiona »Śri Kryszna Ćajtanja, Prabhu Nitjananda!,« a kiedy tańczył, jego stopy ślizgały się, przez co raz za razem upadał na ziemię. Kiedy zobaczyłem go i usłyszałem jego pieśń, moje serce wypełniło się ekstazą niemożliwą do opisania. Pomimo że było to oszałamiające, mistyczne przeżycie, to aby ochronić swój status paramahamsy, nie odezwałem się do niego ani słowem. Och jaka szkoda! Wstyd mi za moją pozycję i status! Biada memu przeznaczeniu! Nie wiem czemu, lecz od tamtego dnia moje serce przyciągane jest do lotosowych stóp Śri Kryszny Ćajtanji.”

Wkrótce potem, pragnienie odszukania tego Wisznuickiego sadhu stało się moją obsesją, lecz nie mogłem nigdzie go znaleźć. Nigdy wcześniej nie doświadczyłem takiego nieskalanego szczęścia, jak wówczas gdy go zobaczyłem i słuchałem świętego imienia emanującego z jego ust. Po przemyśleniu wszystkiego doszedłem do wniosku, że najkorzystniejszym dla mnie będzie przyjęcie schronienia u lotosowych stóp Wisznuitów.”

Opuściłem Kaśi i udałem się do przepięknej, świętej krainy Śri Wryndawana-dhamy. Tam ujrzałem wielu Wisznuitów, którzy wypowiadali imiona Śri Rupy, Sanatany i Dżiwy Goswamich, w nastroju wielkiego smutku. Byli oni pogrążeni w medytacji o rozrywkach Śri Radha-Kryszny i tarzali się po ziemi, intonując nazwę Śri Nawadwipa. Kiedy to wszystko zobaczyłem i usłyszałem, powstała we mnie nieodparta chęć aby ujrzeć przepiękną świętą dhamę (ziemię) Nawadwipy. Okrążyłem więc Śri Wradża dhama, zajmującą obszar czterystu trzydziestu pięciu kilometrów kwadratowych i następnie kilka dni temu przybyłem do Śri Majapur. W miasteczku Majapur usłyszałem o Twoich chwałach, więc przyszedłem dziś tu, aby przyjąć schronienie twoich lotosowych stóp. Proszę pomóż mi spełnić moje życiowe aspiracje, poprzez uczynienie z tego sługi, obiektu twojej łaski.”

Paramahamsa Babadżi Mahaśaja sięgnął po źdźbło trawy, zacisnął je w zębach i szlochając powiedział: „O Sanjasinie Thakuro, jestem całkowicie bezwartościowy. Nadaremnie spędziłem swoje życie na napełnianiu brzucha, spaniu i angażowaniu się w jałowe rozmowy. To prawda, że zamieszkałem w tym świętym miejscu, w którym Śri Kryszna Ćajtanja odgrywał swoje rozrywki, lecz wraz z upływem dni, zdałem sobie sprawę, że nie jestem w stanie smakować tej rzeczy zwanej Kryszna-premą. Jesteś wielkim szczęściarzem, ponieważ udało ci się posmakować tej duchowej miłości, dzięki tylko chwilowemu spojrzeniu na Wisznuitę. Otrzymałeś łaskę Kryszny Ćajtanjadewy. Będę ci bardzo wdzięczny, jeśli podczas smakowania tej premy, wspomnisz na moment o tym upadłym nędzniku, wtedy moje życie stanie się sukcesem.”

Powiedziawszy to Babadżi objął Sanjasina i zalał go swoimi łzami. Kiedy Sanjasin Maharadża dotknął Wisznuity, doświadczył w swoim sercu niespotykanego szczęścia. Zaczął tańczyć, płacząc ze szczęścia, a kiedy tańczył, zaczął również śpiewać:

(dżaja) Śri kryszna-ćajtanja śri prabhu nityananda
(dżaja) premadasa guru dżaya bhajanananda

Wszelka chwała Śri Krysznie Ćajtanji i Prabhu Nitjanandzie. Wszelka chwała mojemu mistrzowi duchowemu Premadasowi i radości płynącej z pełnienia bhadźanu.

Premadasa Babadżi i Sanjasin Maharadża tańczyli i wykonywali kirtana przez dość długi czas. Kiedy przestali śpiewać, zaczęli ze sobą rozmawiać na wiele tematów. Na koniec Premadasa Babadżi bardzo pokornie powiedział: „O Mahatmo, proszę łaskawie zatrzymaj się tutaj w Pradjumna-kuńdża przez kilka dni, po to aby mnie oczyścić.”

Sanjasin odpowiedział: „Ofiarowałem swoje ciało u twych lotosowych stóp. Dlaczego mówisz tylko o kilku dniach? Moim gorliwym pragnieniem jest to, abym mógł ci służyć dopóki nie porzucę tego ciała.”

Sanjasin Thakura był wybitnym uczonym we wszystkich śastrach. Wiedział on bardzo dobrze, że jeśli ktoś przebywa w miejscu gdzie rezyduje guru, to naturalnie otrzyma instrukcje od guru, tak więc z wielką radością zamieszkał w tym zagajniku.

Po kilku dniach Paramahamsa Babadżi powiedział wzniosłemu Sanjasinowi: „O mahatmo, Brahmaczarin Śri Pradjumna miłosiernie udzielił mi schronienia u swych lotosowych stóp. Obecnie mieszka on w wiosce Śri Dewapalli, która znajduje się na obrzeżach Śri Nawadwipa-mandali, gdzie pochłonięty jest wielbieniem Śri Nirszimhadewy. Odwiedźmy go dzisiaj i przyjmijmy darszan jego lotosowych stóp, tuż po tym jak skończymy zbierać jałmużnę.”

Sanjasin Thakura odpowiedział: „Wykonam każdą instrukcję jaką mi dasz.”

Po godzinie drugiej, przekroczyli rzekę Alakananda i przybyli do Śri Dewapalli. Następnie pokonali rzekę Surjatila i przyjęli darszan lotosowych stóp towarzysza Śri Ćajtanji Mahaprabhu w osobie Brahmaczarina Śri Pradjumny, który przebywał w świątyni Śri Nirszimhadewy. Widząc go już z daleka, Brahmaczarin Paramahamsa upadł płasko na ziemię i ofiarował pokłony swojemu guru. Następnie Brahmaczarin Pradjumna opuścił świątynię, a jego serce roztapiało się w uczuciu do swojego ucznia. Podnosząc obiema rękami Paramahamsę Babadżiego i obejmując go z miłością, zapytał czy wszystko dobrze u niego. Po tym jak rozmawiali o bhadźanach przez jakiś czas, Paramahamsa Babadżi przedstawił swojemu guru Sanjasina Thakurę.

Z wielkim szacunkiem Brahmaczarin Thakura powiedział: „Mój drogi bracie, przyjąłeś najlepszego guru. Powinieneś studiować Prema-wiwartę pod kierunkiem Premadasa.”

kiba wipra kiba njasi śudra kene naja
dżei kryszna-tattva-wetta sei guru haja

Bez względu na to, czy ktoś jest - braminem, sanjasinem czy śudrą - jeśli doskonale zna on wszystkie prawdy dotyczące wiedzy transcendentalnej o Krysznie, może zostać guru. (Ćajtanja Ćaritamrita, Madhja 8.128)

Sanjasin Thakura z pokorą ofiarował swoje pokłony u lotosowych stóp swojego parama-guru i powiedział: „Prabhu, ty jesteś towarzyszem Ćajtanjadewy i zaledwie poprzez swoje miłosierne spojrzenie możesz oczyścić setki aroganckich sanjasinów takich jak ja. Proszę obdarz mnie swoją łaską.”

Sanjasin Thakura nie posiadał wcześniej doświadczenia we wzajemnych relacjach, jakie występują pomiędzy Wisznuitami. Jednakże wzajemne zachowanie, jakie zaobserwował pomiędzy jego guru i jego param-guru, przyjął jako sad-acara (prawidłową etykietę), którą sam powinien podążać i od tego dnia zachowywał się właściwie w stosunku do swojego guru, bez cienia obłudy. Kiedy zakończyło się wieczorne arati, guru i śiszja (uczeń) powrócili do Śri Godrumy.

Kilka dni po zamieszkaniu w kuńdża, sanjasin Thakura poczuł pragnienie dociekania o prawdach duchowych od Paramahamsy Babadżiego. Do tego czasu, Sanjasin przyjął wszystkie zwyczaje Wisznuickie, z wyjątkiem ubioru. Podczas swojej poprzedniej edukacji, Sanjasin Thakura rozwinął takie cechy jak całkowite kontrolowanie swojego umysłu i zmysłów oraz w pełni umocnił się w koncepcji niedualnego, wszech-przenikającego Absolutu, czyli w brahma-nisztha. Ponadto, obecnie rozwinął głęboką wiarę w transcendentalne rozrywki Parambrahmana, Śri Kryszny oraz stał się niezwykle pokorny.

Pewnego ranka przed świtem, po ablucji (kąpieli), Paramahamsa Babadżi usiadł w zagajniku madhawi intonując hari-nama na swoich tulasi-mala1. W tym czasie, w jego sercu stopniowo zaczęły objawiać mu się niśanta-lila Śri Śri Radhy i Kryszny Jugala (Ich rozrywki, które mają miejsce tuż przed świtem). Ponieważ był to czas, kiedy Śri Śri Radha i Kryszna wzajemnie rozstają się i opuszczając kuńdżę, udają się do swoich domów, Paramahamsa Babadżi odczuwał wielki ból rozłąki i wtedy łzy miłości popłynęły nieprzerwanym potokiem z jego oczu. Choć pochłonięty był medytacją nad tymi rozrywkami, to wewnętrznie w swojej doskonałej, duchowej formie, zaangażowany był we właściwą służbę dla tej części dnia. W ten sposób całkowicie stracił świadomość dotyczącą jego fizycznego ciała. Sanjasin Thakura został urzeczony stanem Babadżiego, więc usiadł obok, obserwując jego sattwika-bhawy, czyli transcendentalne przejawy ekstazy.

Nagle Paramahamsa Babadżi zwrócił się do niego: „O sakhi, w tej chwili ucisz Kakkhati (małpkę Śrimati Radhiki), w przeciwnym razie zbudzi ona Radhę i Gowindę z Ich bosko przyjemnego snu, a wtedy Lalita-sakhi będzie bardzo zmartwiona i zgani mnie. Spójrz tam! Ananga Mandżari sygnalizuje ci abyś to zrobił. Ty jesteś Ramana Mandżari i to jest twoją, przeznaczoną ci służbą. Bądź uważny.”

Po wypowiedzeniu tych słów, Paramahamsa Babadżi upadł tracąc świadomość. Od tej chwili, Sanjasin Maharadża, poznawszy swoją duchową tożsamość i służbę, zaczął działać zgodnie z nimi. Tak oto zaświtał nowy dzień, poranne światło rozpostarło swój blask od wschodu. Zewsząd zaczął dobiegać melodyjny śpiew ptaków i powiewał delikatny wiaterek. Niezwykłe piękno zagajnika Madhawi w Pradjumna-kuńdża, oświetlonego przez szkarłatne promienie wschodzącego słońca, było poza wszelkim opisem.

Paramahamsa Babadżi siedział na poduszce z kory bananowca. Kiedy stopniowo odzyskał zewnętrzną świadomość, zaczął intonować śri-nama na swoich koralach. Wtedy Sanjasin Thakura ofiarował mu pokłon leżąc u stóp Babadżiego, po czym usiadł obok niego i ze złożonymi dłońmi, z wielką pokorą powiedział: „Prabhu, o Mistrzu, ta nędzna dusza pragnie zadać ci pytanie. Proszę, odpowiedz mi łaskawie i uspokój moje udręczone serce. Proszę, tchnij wradża-rasę w moje serce, które przypalane jest ogniem brahma-gjany (wiedzy skierowanej ku bezosobowemu Absolutowi, pozbawionemu formy, cech i czynności).”

Babadżi odpowiedział: „Jesteś właściwym kandydatem. Jakiekolwiek zadasz pytania, udzielę ci odpowiedzi tak dogłębnie jak tylko będę mógł.”

Sanjasin Thakura powiedział: „Prabhu! Od dawna słyszałem o prymacie dharmy. Podczas wielu okazji, zadawałem wielu różnym ludziom pytanie: »Czym jest Dharma?« Niestety, sprzeczne ze sobą odpowiedzi tych ludzi, stały się przyczyną moich rozterek. Proszę więc, powiedz mi, co jest prawdziwie konstytucjonalną (wrodzoną) dharmą dżiw. Jak również, dlaczego różni nauczyciele wyjaśniają naturę dharmy, na tak wiele różnych sposobów? Jeżeli dharma jest jedna, dlaczego więc wszyscy światli nauczyciele nie kultywują tej jednej jedynej (bez wtórej), uniwersalnej dharmy?”

Paramahamsa Babadżi pomedytował chwilę o lotosowych stopach Bhagawana Śri Kryszny Ćajtanji, a następnie zaczął mówić: „O najszczęśliwszy z ludzi, opiszę ci teraz zasady dharmy, na tyle, na ile pozwoli mi moja wiedza. Obiekt nazywany jest wastu, a jego wieczna natura znana jest jako nitja-dharma. Natura jest wynikiem elementarnej struktury obiektu (ghatana). Zgodnie z pragnieniem Kryszny, kiedy formowany jest obiekt, poszczególna natura jest dołączana (przyrodzona) do tej struktury, jako wiecznie towarzyszący jej czynnik (faktor). Tą naturą jest nitja-dharma tego obiektu.”

Natura danego obiektu zostaje zmieniona lub zniekształcona, kiedy zachodzi w niej jakaś przemiana, czy to z powodu zaistniałych okoliczności, czy z powodu kontaktu z innymi obiektami. Z upływem czasu, ta zniekształcona natura utrwala się i wydaje się być czymś trwałym, tak jakby była wieczną naturą tego obiektu. Ta zniekształcona natura nie jest swabhawą (prawdziwą naturą). Nazywa jest nisarga, czyli naturą nabytą pod wpływem długotrwałego towarzystwa. Ta nisarga zajmuje miejsce rzeczywistej natury i zaczyna być utożsamiana ze swabhawą.”

Na przykład, woda jest obiektem, którego swabhawą jest płynność. Kiedy woda, pod wpływem pewnych okoliczności, zestala się i staje się lodem, jej nowa nabyta natura w postaci zestalenia zajmuje miejsce jej inherentnej (przyrodzonej) natury. W rzeczywistości, ta nabyta natura nie jest wieczna, jest raczej przelotna lub tymczasowa. Pojawia się ona pod wpływem jakiejś przyczyny, a kiedy ta przyczyna przestaje mieć wpływ, nabyta natura znika automatycznie. Jednakże, swabhawa jest wieczna. Może ona zostać zniekształcona, ale wciąż pozostaje ona nierozerwalnie związana ze swoim obiektem, a co za tym idzie, w odpowiednim czasie i okolicznościach, z pewnością znów stanie się widoczna.”

Swabhawą dowolnego obiektu jest jego nitja-dharma (wieczna funkcja), podczas gdy jego nabytą naturą jest naimittika-dharma (zależna od okoliczności, przemijająca). Ci, którzy posiadają prawdziwą wiedzę na temat obiektów (wastu-gjana) znają różnicę pomiędzy wieczną i przemijającą funkcją obiektu, podczas gdy ci, którym tej wiedzy brakuje, uważają nabytą naturę za prawdziwą, w konsekwencji czego mylą tymczasową dharmę z wieczną dharmą.”

Czym jest to, co nazywane jest wastu i jakie jest znaczenie swabhawy?” – Zapytał Sanjasin Thakura.

Paramahamsa Babadżi powiedział: „Słowo wastu wywodzi się od rdzenia sanskryckiego czasownika 'vas', który oznacza 'istnieć' albo 'zamieszkiwać'. Rdzeń czasownika staje się rzeczownikiem, kiedy dodany zostanie przyrostek 'tu'. Dlatego więc słowo wastu oznacza 'to co istnieje' lub 'to, co jest oczywiste'. Istnieją dwa rodzaje wastu: wastawa i awastawa. Termin 'prawdziwie nieprzemijająca substancja' – wastawa-wastu, odnosi się do tego, co zakorzenione jest w transcendencji. Tymczasowymi obiektami awastawa-wastu, są drawja (obiekty zestalone), guny (cechy), itd. Prawdziwe obiekty istnieją wiecznie. Nieprawdziwe obiekty tylko wydają się istnieć, co jest czasem rzeczywistością, a czasem nią nie jest.”

W Śrimad Bhagawatam (1.1.2) jest powiedziane:

wedjam wastawam atra vastu śiwadam

Tylko prawdziwie nieprzemijająca substancja, która ma związek z Najwyższą Absolutną Prawdą, i która daje najwyższą pomyślność, warta jest poznania.”

Z tego stwierdzenia jasno można zrozumieć, że jedyną prawdziwą substancją jest ta, która związana jest z Najwyższą Transcendencją. Śri Bhagawan jest jedynym prawdziwym Bytem (Istotą) (wastawa-wastu). Żywa istota (dżiwa) jest odrębną lub indywidualną częścią tego Bytu, podczas gdy maja – siła, która dezorientuje – jest energią tego Bytu. Dlatego słowo wastu odnosi się do trzech fundamentalnych pryncypiów (prawd): Bhagawana, dżiwy i maji. Wiedza o wzajemnych związkach pomiędzy tymi trzema pryncypiami znana jest jako czysta wiedza (śuddha-gjana). Istnieją niezliczone, pozorne reprezentacje tych trzech pryncypiów i wszystkie one uznawane są za awastawa-wastu – substancje nierzeczywiste. Podział zjawisk na różne kategorie, takie jak drawja (obiekty) i guny (cechy), którego podjęła się szkoła filozofii Waiśeszika, jest jedynie rozważaniem o naturze obiektów tymczasowych awastawa-wastu.”

Szczególną właściwością (wiśesza-guną), jakiejkolwiek prawdziwie nieprzemijającej substancji, jest jej faktyczna natura. Dżiwa jest rzeczywistym bytem (istotą), a jej wieczna, charakterystyczna cecha, jest jej prawdziwą naturą.”

Sanjasin Maharadża powiedział: „Prabhu, chciałbym bardzo jasno zrozumieć ten temat.”

Babadżi Mahaśaja odpowiedział: „Śrila Krysznadasa Kawiradża Goswami, który był obiektem łaski Śri Nitjanandy Prabhu, pokazał mi rękopis, napisany przez niego osobiście. Śriman Mahaprabhu poinstruował nas o tym temacie, w książce zatytułowanej Śri Ćajtanja-caritamrita (Madhja 20.108), w następujący sposób:

dżiwera swarupa haja krysznera nitja-dasa
krysznera tatastha-śakti bhedabheda-prakaśa

Konstytucyjną (wrodzoną) naturą dżiwy jest bycie wiecznym sługą Śri Kryszny. Ona (dżiwa) jest graniczną mocą Kryszny i jednocześnie jest manifestacją tożsamą z Nim, i różną od Niego.

kryszna bhuli sei dżiwa anadi-bahirmukha
ataewa maja tare deja samsara-duhkha

Dżiwa, która zapomniała o Krysznie, od niepamiętnych czasów jest zauroczona zewnętrzną mocą. W skutek tego, (maja) iluzoryczna moc Kryszny zadaje jej cierpienie, w formie materialnej egzystencji.” Ćajtanja Ćaritamrita, (Madhja 20.117)

Kryszna jest kompletną transcendentalną substancją (cid-wastu). Często porównuje się Go do słońca w świecie duchowym, a Dżiwy do jego fotonowych cząsteczek światła. Dżiwy są niezliczone. Kiedy powiedziane jest, że są one indywidualnymi cząstkami Kryszny, nie oznacza to, że są one jak kawałki skał, które tworzą górę. Mimo, że niezliczona ilość dżiw emanuje ze Śri Kryszny, to On w najmniejszym stopniu, nie zostaje przez to pomniejszony. Z tego powodu, Wedy czasem porównują dżiwy pod pewnym względem do iskier emanujących z ognia. Jednakże, w rzeczywistości nie istnieje adekwatne porównanie, którym można by się posłużyć. Żadne porównanie, czy to do iskier z płonącego ognia, czy do fotonowych cząsteczek w promieniach słonecznych, czy też do złota wyprodukowanego dzięki potężnym, mistycznym klejnotom, nigdy nie będzie całkowicie adekwatne. Prawdziwa natura dżiwy bardzo łatwo zostaje objawiona w sercu, ale tylko wtedy, kiedy zostaną porzucone przyziemne koncepcje zawarte w tych porównaniach.”

Kryszna jest nieskończoną duchową substancją brhat-cid-wastu, podczas gdy dżiwy są nieskończenie znikomą duchową substancją (anu-cid-wastu). Jedność Kryszny i dżiwy leży w ich duchowej naturze (cid-dharma), ale bez wątpienia istnieje również między nimi różnica, ponieważ natura Kryszny jest kompletna, a dżiwy niekompletna. Kryszna jest wiecznym Panem dżiw, a dżiwy są wiecznymi sługami Kryszny. Ten ich wzajemny związek jest naturalny. Kryszna jest tym, który urzeka, a dżiwy są tymi, które są urzekane. Kryszna jest najwyższym władcą, a dżiwy są podwładne. Kryszna jest obserwatorem, a dżiwy są obserwowane. Kryszna jest kompletną całością, a dżiwy są ubogie i mało znaczące. Kryszna jest posiadaczem wszelkich mocy, a dżiwy pozbawione są mocy. Dlatego więc wieczną swabhawą lub dharmą dżiwy jest Kryszna-dasja, wieczna służba i posłuszeństwo wobec Kryszny.”

Kryszna obdarzony jest niezliczonymi mocami. Jego kompletną moc (purna-śakti) można dostrzec w manifestacji świata duchowego cit-dżagat. Podobnie, Jego tatastha-śakti lub moc graniczna, jest widoczna w manifestacji dżiw. Specjalna moc uczestniczy w konstruowaniu tego skończonego świata (apurna-dżagat) i znana jest ona jako tatastha-śakti. Czynnością mocy granicznej jest tworzenie bytu (wastu), który istnieje pomiędzy obiektami ożywionymi (cid-wastu) i obiektami nieożywionymi (acid-wastu), i który może utrzymać relacje zarówno ze światem duchowym, jak i materialnym. Czysto transcendentalne byty (istoty) z natury są przeciwieństwem obiektów nieożywionych, dlatego też nie mają z nimi żadnego związku. Chociaż dżiwa jest żywą duchową cząsteczką, to z powodu wpływu aiśi-śakti, boskiej mocy, która znana jest również jako tatastha-śakti, jest w stanie wejść w związek z materią nieożywioną.”

Obszar graniczny, który znajduje się pomiędzy lądem, a wodą rzeki, znany jest jako 'tata' czyli brzeg. 'Tata' może być uważany zarówno za ląd, jak i wodę, inaczej mówiąc jest on położony w obu tych miejscach. Boska aiśi-śakti, która znajduje się w obszarze granicznym, posiada właściwości zarówno lądu, jak i wody, w ten sposób jest niejako pojedynczym bytem egzystencjalnym. Natura dżiwy jest duchowa, jednakże jej struktura sprawia, że może ona być być kontrolowana przez dżada-dharmę, naturę nieożywioną. Dlatego też, baddha-dżiwa (dusza uwarunkowana) nie znajduje się ponad wszelkimi związkami z materią, tak jak dżiwy w świecie duchowym. Niemniej jednak, dzięki swojej ożywionej, duchowej naturze, jest ona różna od martwej materii. Ponieważ dżiwa ze swojej natury różni się zarówno, od czysto duchowych bytów, jak i od martwej materii, uważa się ją za odrębne pryncypium. Dlatego też, należy uznać wieczną różnicę pomiędzy Bhagawanem, a dżiwą.”

Bhagawan jest najwyższym władcą maji (Jego zewnętrznej, oszałamiającej mocy), która znajduje się pod Jego pełną kontrolą. Natomiast dżiwa pod wpływem pewnych okoliczności, może być kontrolowana poprzez maję, ponieważ jest ona podatna na jej wpływ. Dlatego też te trzy pryncypia – Bhagawan, dżiwa i maja – są prawdziwe (paramarthika satja) i wieczne. Spośród tych trzech, Bhagawan jest najwyższym, wiecznym pryncypium i jest fundamentem dla pozostałych pryncypiów. Potwierdza to następujące stwierdzenie Śri Katha Upaniszady (2.2.13):

nitjo nitjanam cetanaś cetananam

Pośród wszystkiego co wieczne, On jest najwyższą wiecznością (pośród wszystkich czujących istot, On jest główną czującą istotą).”

„Dżiwa z natury jest zarówno wiecznym sługą Kryszny, jak i przejawieniem Jego mocy granicznej. Dowodzi to temu, że dżiwa jest bytem odrębnym od Bhagawana, ale równocześnie nie jest od niego oddzielona. Dlatego jest ona przejawieniem będącym zarówno różnym, jak i nie różnym (od Niego) (bhedabheda-prakaśa). Dżiwa podlega dominacji maji, natomiast Bhagawan jest kontrolerem maji. Na tym polega wieczna różnica pomiędzy dżiwą, a Bhagawanem. Z drugiej jednak strony, dżiwa w swojej wrodzonej naturze jest transcendentalnym bytem cid-wastu, jak również Bhagawan w swojej naturze jest cid-wastu. Co więcej, dżiwa jest specjalną mocą Bhagawana. Na tym więc polega brak wiecznej różnicy pomiędzy dżiwą, a Bhagawanem. Gdy wieczna różnica i wieczny brak różnicy występują jednocześnie, wtedy wieczna różnica jest ważniejsza.”

Nitja-dharmą dżiwy jest służba dla Kryszny. Kiedy zapomina ona o tym, dostaje się pod tyranię maji i od tego momentu jest odwrócona od Kryszny. Upadek dżiwy nie odbywa się w kontekście materialnego czasu. Zgodnie z tym słowa anandi-bahirmukha, zostały użyte w znaczeniu takim, że dżiwa odwrócona jest od Kryszny od niepamiętnych czasów. Od momentu, w którym dżiwa odwróciła się od Kryszny i weszła w maję, jej nitja-dharma została zniekształcona. Dlatego, z powodu towarzystwa maji, dziwa rozwija nisargę, nabytą naturę, która ułatwia jej przejawienie swoich tymczasowych funkcji i tendencji, znanych jako naimittika-dharma. Nitja-dharma (wieczna funkcja) jest jedna, niepodzielna, pozbawiona błędów w każdej dowolnej sytuacji, jednakże naimittika-dharma (tymczasowa funkcja) przyjmuje wiele różnych form, w zależności od okoliczności i jest opisywana na różne sposoby, przez ludzi o rozbieżnych opiniach.”

Paramahamsa Babadżi skończył mówić i rozpoczął intonowanie śri-hari-nama-dżapa. Wysłuchawszy wyjaśnienia tych prawd duchowych, Sanjasin Thakura ofiarował pokłony kładąc się na ziemi, a następnie powiedział: „Prabhu, zastanowię się dziś nad wszystkimi tymi tematami. Jutro przedstawię u twych lotosowych stóp wszelkie pytania, które mogą powstać.”

W ten sposób kończy się pierwszy rozdział Dżaiwa Dharmy, zatytułowany „Wieczna i tymczasowa dharma dżiwy.”

Tłumaczenie na j. polski: Kanhaiya Lal dasa
Poprawki: Indubushan dasa, Krishna Kirtan dasa

Odpowiedz