Moje Pierwsze Spotkanie z B.V. Srila Narayana Maharaja?

Rozmowy Hari-Katha (o Radharani, Krysznie, Mahaprabhu, itp)
Indumati
Posty: 48
Rejestracja: śr sie 13, 2008 1:23 am

Moje Pierwsze Spotkanie z B.V. Srila Narayana Maharaja?

Post autor: Indumati » pn lut 02, 2009 1:20 am

Ten pierwszy raz.
Goraco zachecam do podzielenia sie swoimi wspomnieniami :)

Obrazek
Ostatnio zmieniony pn lut 02, 2009 1:36 am przez Indumati, łącznie zmieniany 1 raz.

Indumati
Posty: 48
Rejestracja: śr sie 13, 2008 1:23 am

Moje Pierwsze Spotkanie z Srila Narayana Maharaja?

Post autor: Indumati » pn lut 02, 2009 1:33 am

:oops: ;) mam nadzieje ze glowy mi nie urwa i na dobry poczatek zamieszczam list Radha Mohana (Ragavardhana) Prabhu do Mahabali Prabhu.

Wielu bhaktow nie zna okolicznosci, w jakich przyjalem inicjacje od Srila
Bhaktivedanty Narayana Maharaja.
Prawda jest taka, ze kiedy spotkalem na swojej drodze Srila Narayana Maharaja, bylem, ze
tak powiem, "w stanie upadku" od okolo osmiu lat.
Od czasu przylaczenia sie do Touru Laksmi-Nrimha zaczalem miec coraz wieksze problemy z
intonowaniem i moja swiadomosc stopniowo obnizala swoje loty. Zaczalem powaznie watpic,
czy ten proces wogole dziala. Srila Jayapataka Maharaja byl ciagle zajety w GBC i nie
odpisywalal mi na listy. Widzialem, jak bhaktowie, ktorych znalem od lat jeden po drugim
odchodza z procesu. Potem byl upadek Harikeszy i innych "gigantow". O ISKCONie
mowilo sie "firma". Wszyscy wiedzieli, ze cos jest nie tak, ale nie potrafili
tego nazwac. W koncu Maya zabrala takze i mnie.
Po przyjezdzie do USA zerwalismy wszystkie kontakty z bhaktami i postanowilismy wiesc
tzw. "normalne" zycie.

Nie moglismy jednak znalesc sobie miejsca. Pustka byla nie do zniesienia!
Zaczalem czytac Dalai Lame, Sai Babe, roznych swietych chrzescijanskich. Wszystko to bylo
jednak jedynie namiastka tego, co poznalem w ksiazkach Srila Prabhupada.

Wtedy zaczal sie moj najczarniejszy okres kompletnej frustracji.
Depresja siegnela dna...

Pewnej nocy, ze lzami w oczach zaczalem sie modlic do Kryszny o pomoc.
Zwrocilem sie do Kryszny, ze nie mam juz wiary w mojego guru, ale szczerze chcialem
pokonac Maye. Pamietam, jak prosilem, zeby Kryszna dal mi jakis znak i wskazal mi
wlasciwa droge. " Jesli sie myle odnosnie ISKCONu i guru to prosze przekonaj mnie.
Blagam cie Kryszno, wskaz mi wlasciwa droge."

Zaraz nastepnego dnia poznalem Srila Narayana Maharaja. Zupelnie przypadkiem.
Nie spotkalem zadnego z jego uczniow, ani nic nie wiedzialem o konflikcie z ISKCONem
Jego slowa podzialaly na mnie jak duchowy defibrylator!
Natychmiast wstapilo we mnie zycie!

Postanowilem poprosic Srila Jayapatake Maharaja o pozwolene na siksa od Srila Narayana
Maharaja.
Wiedzac jednak, ze Maharaja pochodzi z Gaudiya Vedanta Samiti, zaczalem najpierw szukac
informacji w Internecie o jego zwiazku z ISKCONem.
Wtedy zobaczylem pole bitwy.
Znalazlem wypowiedzi mojego guru jak i jeszcze ostrzejsze wypowiedzi Srila Hrdayanandy
Maharaja - guru mojej zony, przeciwko Srila Narayanowi Maharajowi.
Widzac, jak wrogie jest ich nastawienie nie bylo juz kwestii pytania o pozwolenie na
siksa.
Jak moge miec siksa-guru, ktory nie jest akceptowany przez mojego diksa-guru?
Spedzilem wiele dni na Internecie studiujac wszystkie wypowiedzi obu stron.
Nie znalazlem w Srila Narayanie Maharaju zadnej skazy, chociaz czytalem wiele krytyki
odnosnie jego osoby.
Calkowicie nie zgadzam sie z opinia GBC na jego temat i uwazam, ze kryje sie za tym
jedynie polityka.
Zdaje sobie sprawe, ze nie wszyscy tak mysla, ale kazdy ma prawo do swojego zdania.

Dzien po dniu wracaly w pamieci wszystkie mantry, ktore wczesniej zapomnialem. Maharaja
stal przy mnie w nocy i przez sen dyktowal mi Gayatri! Jednak zawsze nie moglem uslyszec
jednego slowa. Tyle razy siadalem do intonowania Gayatri i zawsze nie pamietalem tego
jednego slowa...

Zdecydowalem, ze pojade na festiwal do Polnocnej Karoliny i poprosze o inicjacje. Bardzo
martwilem sie jednak, ze nie dostane rekomendacji, bo nikt mnie nie zna.
Kto mnie rekomenduje?
Powiedzialem wtedy do mojej zony, ze padne przed Maharajem, zlapie go za stopy i nie
puszcze dopoki nie obieca mi inicjacji! ) Chocby mnie mieli tam zabic!

W nocy, przed wyjazdem mialem sen. Bylem na festiwalu. Byl tam tlum Waisznawow. Nagle
wszedl Srila Narayana Maharaja. Bylem przerazony, ze sie nie dopcham!
Jak go zlapie za stopy?
Nagle on sie odwrocil w moja strone i podszedl do mnie tak blisko, ze prawie dotykal
mojej twarzy. Spojrzal mi gleboko w oczy i powiedzial po angielsku: "O nic sie nie
martw. Ja o wszystkim wiem. Dokladnie znam twoja sytuacje." Zalalem sie lzami i
padlem przed nim na ziemie.
Zaraz potem sie obudzilem.

Po przyjezdzie na festiwal dowiedzielismy sie, ze Maharaja jest w szpitalu i nie bedzie
obecny. Odchodzilem od zmyslow!
Przez dwie noce spalismy moze dwie godziny. Bardzo sie martwilem, ze Maharaja odejdzie i
nie otrzymamy inicjacji.

Zaczalem rozmawiac z bhaktami o mozliwosci inicjacji. Jeden z nich zapytal: "Czy
masz rekomendacje?". Odparlem, ze nikogo nie znam. Ze nie praktykuje od wielu lat,
ze nie utrzymuje kontaktu ze Srila Jayapataka Maharajem itd.
Odeslal mnie do pewnego sannyasina (Sripad Dandi Maharaja). Po rozmowie ze mna obiecal,
ze sie za mna wstawi. Tego samego dnia wieczorem przybiegl do mnie caly szczesliwy i
powiedzial, ze Guru Maharaja zgodzil sie na inicjacje przez telefon!
Nastepnego dnia otrzymalem od Srila Narayana Maharaja Hari-Nama oraz Diksa (wraz z
brakujacym slowem
Nastepnego roku otrzymalem mantry jeszcze raz "na zywo".
Teraz jestem szczesliwym czlowiekiem.

Premananda
Posty: 40
Rejestracja: czw sie 07, 2008 6:38 pm

Re: Moje Pierwsze Spotkanie z B.V. Srila Narayana Maharaja?

Post autor: Premananda » ndz lut 15, 2009 6:55 pm

Haribol to moze teraz ja
bodaje w roku AD2000 zaczalem blizej zglebiac teorié teraz juz wiem ze rzekomego upadku jivy z Vaikunty lub Goloki.
wtedy zgodnie za autorytetami bylem o tym swiecie przekonany i aby to przekonanie poglebic doglebnie jak na swoje mozliwosci przestudiowalem ksiazke pt Our original position jako odpowiedzi GBC na pozycje "Nawet liscie nie spadaja z Vaikunty.
poniewaz upadek byl aksjomatem wiec uzyte tam argumenty zdawaly sie wszystko wyjasniac co tez nastapilo.
stety albo niestety. raczej stety. po jakims czasie, gdyz cos nie dawalo mi spokoju zaczely sie pojawiac watpliwosci
a to ze skoro Vaisnava jest najpotezniejsza osoba w swiecie materialnym po Panu Bogu to czym sie rózni od Vaisznawy "uwarunkowanego"
jak to sié dzieje ze wielbiciele upadajá skoro w samej BG Krsna wielokrotnie zapewnia ze chroni ich osobiscie i kto raz osiagnie jego wieczna siedzibe ten juz nigdy tu nie powraca
zupelnie demoniczna wydawala sie koncepcja o nadrzednosci zazdrosci nad milosciá w swiecie duchowym i kuriozalny wymysl o jednokrotnym upadku jivy ,bo z powodu strachu przed ponownym cierpieniem w swiecie materialnym nigdy nie zdecyduje sie ponownie upasc. jaka wzniosla motywacja pobytu w swiecie duchowym.
caly proces odkrywania prawdy jak ja przedstawia Srila Prabhupada w swoich komentarzach do SB - "i faktem jest ze nikt nie upada z Vaikunthy poniewaz jest to wieczna siedziba" - trwal kilka lat i byl przeplatany dyskusjami na Vrindzie oraz emocjami i podniesionymi glosami podczas spotkan z Anuradha, Radhanathem i Madhukarim. Niebagatelne znaczenie odegrala tu "Jaiva dharma" w tlumaczeniu Srila Bhaktivedanty Narayana Maharaya oraz jego niektóre wyklady na które trafilem na necie w 2005 roku. decydujace starcia mialy miejce w drugiej polowie 2006r i pierwszej 2007 u Radhanatha i Anuradhy. na poczatku 2007r przybyl do szczecina Dhananjaya dasa i pod koniec maja lub na poczatku czerwca na urodzinach w domu u Jagad Pity dasa przedstawil plan pobytu w polsce Sri Damodara Maharaja. jezeli chodzi o o obecnosc Gaudiya Vedant Samiti w szczecinie to wszystko zaczelo sie wlasnie tam dzieki lasce Jagad Pity Prabhu i wszyscy wielbiciele czujá wielka wdziecznosc za to. pod koniec czerwca przyjechal Sri Damodara Maharaja i na jednym z programów zadalem mu pytanie o pochodzenie jivy. bylo juz pozno i po prasadam i Maharaja krótko skomentowal: nie ma upadku, jakby to byla najwieksza oczywistosc i dla niego nigdy nie bylo tu zadnych watpliwosci. ja natomiast, przepelniony teoriami i argumentami oczekiwalem na zywa dyskusje, ktora sie skonczyla zanim sie zaczela.
druga polowa 2007r uplynela na zglebianiu wykladow i ksiazek Srila Gurudeva jednak nie rozwazalem przyjecia przewodnictwa Srila Bhaktivedanty Narayana Maharaja. bomba wybuchla dopiero w grudniu kiedy w kilka osob postanowilismy udac sie na festiwal do Verbanii.
w kwietniu 2008r po wizycie Kisiori Mohana dasa,Sudevi didi, jej brata Gopala dasa oraz Gowinda didi wszyscy, czyli teraz juz po inicjacji Radhanath dasa, Anuradha didi, Sadasiva dasa, Anandini didi i ja bylism zainspirowani i gotowi przyjac przewodnictwo Srila Gurudeva.
szczesliwie dotarlismy na festiwal ale okazalo sie ze Srila Gurudeva zachorowal i przyjedzie pod koniec festivalu. przepelnieni niepokojem i nadzieja czekalismy niedziele, poniedzialek wtorek srode czwartek az w koncu w piatek sie docczekalismy. nie wdajac sie w szczegoly powiem tylko ze byly emocje.
nasz wyjazd zaplanowalismy na niedziele rano i pozniej z planu festiwalu dowiedzielismy sie ze inicjacje odbeda sie przed poludniem wlasnie w niedziele co postawilo nas na skraju histerii.
jednak po przybyciu w piatek, po wykladzie Srila Gurudeva poinformowal ze Harinama inicjacje odbeda sie w sobote rano i tak tez sie szczesliwie stalo.
i to by bylo narazie na tyle. teraz czekamy na spotkanie w wenecji.
Srila Gurudeva ki! Jaya!

Odpowiedz